To tylko fakty.
W oficjalnych podręcznikach rysuje się go jako niezłomnego patriotę. Wmawia się nam, że Muzeum Powstania Warszawskiego i Gazoport to dowody na jego wielkość. Ale kiedy odsunie się tę propagandową kurtynę, wyłania się obraz polityka, który systematycznie, krok po kroku, realizował agendę obcą polskiemu interesowi narodowemu. Gazoport i muzeum? To tylko listki figowe, mające przykryć lata działań, które osłabiły Polskę na dekady.
Zanim stał się ikoną prawicy, Lech Kaczyński budował system, który później rzekomo zwalczał:
1988/1989: Magdalenka i Okrągły Stół. Siedział przy jednym stole z Kiszczakiem i Jaruzelskim. To tam, w dymie papierosowym, ustalano zasady transformacji, która uwłaszczyła komunistyczną nomenklaturę kosztem milionów Polaków.
1990: Afera spółki Telegraf. Początki budowania zaplecza finansowego środowiska PC, które do dziś budzi pytania o przejrzystość finansowania rodzącej się wtedy nowej elity.
1991: U boku „Bolka”. Jako Minister Stanu w Kancelarii Lecha Wałęsy, Kaczyński współtworzył ośrodek władzy człowieka, którego dokumenty jednoznacznie wskazały na współpracę z SB.
Gdy objął wysokie funkcje państwowe, jego decyzje uderzyły w fundamenty polskiej godności:
2001: Zdrada w Jedwabnem. Jako Prokurator Generalny własnoręcznie zablokował ekshumację, która mogła raz na zawsze oczyścić Polaków z zarzutów o masowy mord. Wybrał interes religijny obcej nacji nad polską rację stanu. To wtedy narodziła się „pedagogika wstydu”, której nie zmyło żadne muzeum.
2005-2007: Muzeum POLIN i Muzeum Historii Żydów Polskich. Podczas gdy polskie muzea świeciły pustkami, Kaczyński jako Prezydent Warszawy i RP pompował miliony w instytucje, które dziś są ośrodkami antypolskiej propagandy i roszczeń.
To, co działo się w ostatnich latach jego życia, to jawne igranie z polską niepodległością:
2005/2006: Reaktywacja Chabad-Lubawicz. To on otworzył Polskę na tę radykalną, ortodoksyjną sektę. To on wprowadził ich na salony, zapoczątkował chanukowe rytuały w Pałacu i legitymizował grupę, która dla wielu środowisk jest symbolem obcych wpływów w samym centrum Warszawy. Jarmułka w synagodze (2008) była tylko zwieńczeniem tego poddaństwa.
2007-2009: Traktat Lizboński – akt kapitulacji. Największe kłamstwo tamtej prezydentury. Podczas gdy media krzyczały o „sukcesie w Lizbonie”, Kaczyński podpisał dokument, który odebrał nam suwerenność prawną, oddając Brukseli klucze do polskiego domu. Bez Lizbony nie byłoby dzisiejszych dyktatów unijnych.
Czy Gazoport może to przykryć? Nie dajmy się zwieść. Gazoport w Świnoujściu to twarda inwestycja, ale czy jeden terminal gazowy jest w stanie zrównoważyć oddanie suwerenności w Lizbonie? Czy Muzeum Powstania Warszawskiego może wymazać zablokowanie prawdy o Jedwabnem?
Lech Kaczyński stworzył dwa potężne symbole patriotyczne, by uśpić czujność narodu, podczas gdy w zaciszach gabinetów podpisywał cyrografy na polską wolność i wpuszczał do kraju obce, szkodliwe wpływy. Czas przestać patrzeć na pomniki, a zacząć patrzeć na fakty.
Zgadzasz się? Dołącz do nas: [email protected] www.bogdanmorkisz.pl www.siewcyprawdy.tv www.PolskaDB.pl #SiewcyPrawdy #BogdanMorkisz #PoskaDemokracjaBezpośrednia #PDB #DemokracjaBezpośrednia